Kultura w Poznaniu

Książki

opublikowano:

Ekstaza, która uwalnia myślenie

Jestem listotą, wywiad z Donną Haraway, jedną z najbardziej wpływowych współczesnych intelektualistek, nie nadaje się ani do oceny, ani do streszczenia. Nie da się o nim powiedzieć, że jest zwyczajnie dobry lub zły, ciekawy lub nieciekawy, ponieważ wyłamuje się z takich prostych funkcji tekstu, jak podobanie się czy bycie pożytecznym. Jest bowiem samą intensywnością myślenia. Ekstazą, orgią, wyuzdaniem myśli.

Biała okładka książki ze zdjęciem liścia w skali makro. - grafika artykułu
Donna J. Haraway, Thyrza Nichols Goodeve, "Jestem listotą", fot. materiały prasowe

Nie da się również tej książki streścić, ponieważ sama jest bardzo specyficznym streszczeniem znacznej części dorobku badaczki. Specyfika polega na niesłychanym zgęszczeniu różnorakich treści, ich maksymalnej kompresji, aż do punktu, w który pękają pod własnym ciężarem, otwierając się na kolejne problemy i ścieżki namysłu. Streszczenie okazuje się więc podsumowaniem oraz w tym samym miejscu inicjacją. Kiedy czyta się prace Donny Haraway, to zwykle towarzyszą temu fascynacja i konfuzja. Jak ona pisze! Ile w jej wykładach atutów nieomal poetyckich, jak wielka inwencja językowa, jakie metafory, pasaże stylistyczne!

Jak ona pisze? Gdzie podziały się kryteria akademickiego obiektywizmu, gdzie podziała się reguła jasności i precyzji dyskursu, na czym polega tutaj spójność tekstu, w końcu - o czym to jest, o biologii, społeczeństwie, literaturze? Fascynacja i konfuzja, razem, to bodaj najbardziej pożądana i właściwa reakcja na pisarstwo Haraway, gorące, wywrotowe, kładące się w poprzek dziedzin naukowych i standardów akademickich. Autorka - rocznik '44 - jest z wykształcenia biolożką, filozofką i anglistką, jedną z najczęściej komentowanych myślicielek feministycznych i ekokrytycznych. Wykładała w różnych ośrodkach, lecz szczególnie mocno zaangażowała się w Program Historii Świadomości na Uniwersytecie Kalifornijskim w Santa Cruz kierowany przez Heydena White'a. Po polsku ukazały się m.in. Manifest cyborgów, Zwierzęta laboratoryjne i ich ludzie, Manifest gatunków stowarzyszonych. To w miarę pewne fakty, niestety od tego momentu będzie trudniej oraz, na szczęście, ciekawiej. Nie mogąc streścić streszczenia, które nie jest streszczeniem, a tym bardziej nie chcąc kiełznać wielopostaciowej refleksji, poprzestanę na objaśnieniu, zresztą wspomaganym przez cytaty, kilku słów.

Słowa

Słowa uświadomione, a szerzej - znaczenia, a ściślej - metafory, są ważne, wręcz podstawowe, gdyż bez nich nie mielibyśmy sposobu, aby rozpoznać okoliczności, w jakie nieustannie wrzuca nas świat, na który przychodzimy (w który się "wradzamy") i w którym żyjąc, błądzimy w poszukiwaniu sensownego dotyku: "Roland Barthes sformułował to wspaniałe zdanie: Język jest skórą: ocieram język o innego. To tak, jakbym w miejsce palców miał słowa lub miał palce na koniuszkach słów. Ty bardzo podobnie polegasz na mięsistej, metaforycznej soczystości języka" - zauważa rozmówczyni Donny Haraway.

Ona sama, odnosząc się do swojej, jak mówi, "przyziemności", która tłumaczy się jako materialność, zauważy coś, co tylko z pozoru jest oczywiste: "Rozumienie świata polega na życiu wewnątrz opowieści. Nie ma takiego miejsca w świecie, które pozwalałoby znaleźć się poza nimi. A te opowieści udosłowniają się w przedmiotach. Czy nawet lepiej, przedmioty to zamrożone opowieści. Nasze własne ciała są metaforą w najbardziej dosłownym sensie".

Biologia

Autorka uważa się za historyczkę wiedzy biologicznej, co w jej rozumieniu oznacza przede wszystkim analizowanie dyskursów i narracji, które towarzyszą nauce. Efekty są co najmniej zaskakujące, gdyż nie zwracają się tylko ku biologii, lecz energicznie wchodzą na tereny "twardej" filozofii i etyki. Weźmy onkomysz, czyli słynnego gryzonia, któremu wszczepiono gen odpowiedzialny za powstawanie raka sutka. Zmodyfikowane stworzenie zostało opatentowane, niczym wynalazek, instrument służący do rozwijania jakiejś technologii. "Onkomysz - wywodzi Haraway - to realny organizm do badań, który faktycznie otrzymał patent Amerykańskiego Urzędu Patentów i Znaków Towarowych, ale to także figuracja. Wszystkie moje byty - naczelny, cyborg, genetycznie zmodyfikowane opatentowane zwierzę - są "realne" w zwyczajnym, codziennym znaczeniu realności, ale jednocześnie są figuracjami biorącymi udział w narracyjnej interpelacji w sprawie sposobów życia w świecie". I dodaje: "Mamy zatem zwierzo-człowieka w przypadku naczelnego, maszyno-organizm w przypadku cyborga oraz przyrodę i pracę w przypadku OnkoMyszy". Bo dzisiaj świat to jest technoświat, nauka - technonauka, życie - technożycie,

Listota. Istota liściasta, podobna do liścia, będąca jak liść czy nawet po prostu jednocześnie będąca liściem. Granica między bytami jest dla Haraway nie od obrony, gdyż sprzeczna z wynikami poznania, a przy tym niemoralna. Poszukiwanie formuł współistnienia (wpółlistnienia?) z naturą stanowi konieczny warunek przetrwania zarówno tego, co uważamy za szczególnie ludzkie, jak i tego, co wydaje się nam nieludzkie. Solidarność przez symbiozę.

Dyfrakcja

To bodaj kluczowe dla jej intelektualnej roboty - widzieć rzeczy takimi, jakie są, czyli w ruchu, w ciągłej przemianie, nawarstwianiu się, odcieniach. Bo sprawy do namysłu są mobilne, a co za tym idzie wymagają nieustannego nadążania za nimi. Stąd bierze się praktyczne podejście do teorii: "Gdyby scharakteryzować mój sposób teoretyzowania, można powiedzieć, że proponuję nowe opisy, ponowne opisywanie czegoś, tak że staje się ono bardziej złożone, niż się z początku wydawało". I dalej: "Przeczytałam niedawno o wspaniałym rozróżnieniu, zgodnie z którym teoria powinna wynaleźć zmianę, a nie ją znaleźć". Proszę nie wyciągać z tego wniosku, że teoretyzowanie ma coś wspólnego z fantazjowaniem, aczkolwiek fantazja bywa mu pomocna. Nic z tego. Niezgoda na uproszczenia, na powielanie ogólnie wyznawanych poglądów, dekonstrukcja schematów i stylów, analiza punktów widzenia, wszystko to dzieje się w imię obiektywizmu, a nie przeciw niemu.

Po przeczytaniu tego wywiadu przychodzi do głowy książka poetycka, ale taka naprawdę dobra, po której wszystko wydaje się trochę inne, mimo że niezbyt dobrze wiadomo dlaczego. W wypowiedziach Donny Haraway, umiejętnie podsycanych przez jej inteligentną i niezwykle kompetentną rozmówczynię, tkwi nadzwyczajna siła uwalniająca z ograniczeń zastanych przekonań. Można to, naturę, człowieka, naukę, humanistykę, siebie, zobaczyć i wysłowić inaczej. Jak w wierszu słowa uwalniają słowa, tak tutaj myślenie uwalnia myślenie. I pewnie dlatego nie jest dziełem przypadku, że książka ukazała się w wydawnictwie WBPiCAK w Poznaniu, słynącym ze swych serii poetyckich.

Piotr Śliwiński

  • Donna J. Haraway, Thyrza Nichols Goodeve, Jestem listotą
  • tłum. Aleksandra Derra
  • wyd. WBPiCAK

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2024