Kultura w Poznaniu

Sztuka

opublikowano:

Malarstwo nie umarło

- Prawdziwą śmiercią malarstwa byłoby zaprzestanie mówienia o tej śmierci - twierdzi Monika Szczygieł, artystka wizualna, uhonorowana Grand Prix tegorocznej edycji Konkursu im. Marii Dokowicz w dziedzinie artystycznej za pracę dyplomową pt. Cyfrowe praktyki unikania malarstwa. Rozmawiała Justyna Żarczyńska.

Kilka malarskich prac na białej ścianie galerii. - grafika artykułu
prace Moniki Szczygieł

Otrzymałaś nagrodę za pracę wykonaną w technice malarskiej. Dlaczego wybrałaś właśnie to medium? Czy to nie jest technika oldschoolowa?

Zaczęłam studiować malarstwo, nie mając jeszcze w pełni ukształtowanej odpowiedzi na pytanie, czym będę się zajmować. Kiedy zaczynałam studia, malarstwo było mi najbliższe, jeżeli chodzi o ekspresję emocji. Zauważyłam jednak, że ważne dla mnie tematy, doświadczenia, które przeżywałam w przestrzeni cyfrowej, a które zintensyfikowały się w czasie pandemii, były bardzo trudne do przedstawienia w malarstwie. Wyczułam rodzaj bariery, którą malarstwo mi postawiło. Ma ono konwencje, które powiela, i te konwencje nie odpowiadały mi w kontekście wspomnianych przeżyć. Uznałam to za ciekawy temat badawczy. Zaczęłam się zastanawiać, jak swoje doświadczenia mogę przedstawić malarsko. Potraktowałam to jako wyzwanie. Z jednej strony byłam przekonana, że poprzez malarstwo można wyrazić wiele trudnych do wypowiedzenia, abstrakcyjnych wartości, a z drugiej wiedziałam, że osadzone w technologii przeżycia jeszcze nie zostały w pełni za jego pomocą wyrażone.

Jak wyglądał proces twórczy w przypadku Cyfrowych praktyk unikania malarstwa?

Praca powstawała poprzez gromadzenie wizualnych bodźców i doświadczeń. Były wśród nich zarówno notatki fotograficzne związane z urządzeniami i interakcjami ludzi z nimi, jak i prace cyfrowe, realizowane m.in. w Blenderze oraz innych programach graficznych, które następnie przenosiłam na płótno. Traktuję je jako wizualny bodziec, w taki sam sposób, w jaki malarz traktować może martwą naturę. Przenosiłam więc obiekty cyfrowe, próbując znaleźć własny język.

A gdyby pojawił się ktoś, kto powiedziałby, że widzi w Twojej pracy dyplomowej krytykę dzisiejszego, bardzo silnego przywiązania do świata cyfrowego, który sprawia, że "unikamy" różnych aktywności w życiu realnym, czybyś się na niego obraziła?

Na pewno nie obraziłabym się na kogoś, kto w taki sposób by ją zinterpretował. Na pewno nie mam technofobicznego nastawienia. Raczej jestem entuzjastką technologii, która jednocześnie przyjmuje różne głosy krytyki pod jej adresem. Zgadzam się z tym, że świat cyfrowy wpływa na postawę eskapistyczną u wielu osób, ale jednocześnie nie uważam jej za coś złego, dopóki nie staje się uzależnieniem. Sama technologia nie uzależnia. Uzależniające są różnego rodzaju mechaniki działania, wprowadzane przez twórców usług cyfrowych. Sądzę, że eskapizm polegający na zanurzaniu się w świecie cyfrowym jest czymś pozytywnym, podobnie jak zanurzenie się w świecie książki czy serialu. Rozumiem, dlaczego mogą się zdarzyć głosy, że w mojej pracy pojawia się negatywne podejście do technologii. Niektóre z obrazów są mroczne w formie wizualnej, ale nie mam intencji, aby negatywnie się do niej odnosić.

Jak z Twojej perspektywy w świecie sztuki wygląda równoważenie świata "tradycyjnego" i cyfrowego? Czy toczy się między nimi walka?

Myślę, że pod względem znaczenia pojęć wydają się być przeciwieństwami. Mamy malarstwo osadzone w materii, w fizycznych przestrzeniach. Z drugiej jest sztuka cyfrowa. W praktyce jednak te dziedziny cały czas się przenikają. Jeśli zapytamy o to malarzy, okaże się, że oni również korzystają z obrazowania cyfrowego. Interesujące pod kątem obserwacji twórczości innych artystów wydało mi się, że wątki cyfrowe pojawiają się w malarstwie bardzo często. Postanowiłam więc w swojej pracy teoretycznej jakoś uporządkować, tworząc typologię, która pokazuje, że istnieje wiele konfiguracji połączeń świata malarskiego i cyfrowego. Powiedziałabym, że na problemy jednego medium odpowiada to drugie.

Można więc uznać, że malarstwo jednak nie umarło, chociaż wielokrotnie wieszczono w historii sztuki jego koniec. Jak się zdaje, nie nastąpił i nigdy nie nastąpi.

Mam temu poświęcony rozdział w mojej pracy. Wątek śmierci malarstwa w edukacji artystycznej ciągle gdzieś pobrzmiewa. Jest ona konstruktem przywoływanym głównie przez osoby, które mówią o tym, że malarstwo nie umarło. Trudno znaleźć kogoś, kto naprawdę uważa, że malarstwo nie żyje. Prawdziwą śmiercią malarstwa byłoby raczej zaprzestanie mówienia o tej śmierci. Jest ona bardzo stymulująca dla tego medium, bo musi ono cały czas przekraczać samo siebie i udowadniać, że żyje.

rozmawiała Justyna Żarczyńska

Monika Szczygieł (ur. 1999 r.) - artystka wizualna zajmująca się malarstwem oraz obrazowaniem cyfrowym. Absolwentka studiów licencjackich oraz magisterskich na Wydziale Malarstwa i Rysunku Uniwersytetu Artystycznego im. Magdaleny Abakanowicz w Poznaniu. W 2023 roku obroniła pracę magisterską o tytule Cyfrowe praktyki unikania malarstwa. Obecnie pracuje na macierzystej uczelni. Zdobywczyni Grand Prix w dziedzinie artystycznej w 43. edycji Konkursu im. Marii Dokowicz. Finalistka ogólnopolskiego konkursu malarskiego "Nowy Obraz / Nowe Spojrzenie" w latach 2020 i 2022, uczestniczka wielu wystaw i wydarzeń artystycznych. W swojej pracy interesuje się wpływem obrazowania cyfrowego na malarstwo, ikonosferą cyfrową, nowymi mediami oraz pamięcią.

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2024