Kultura w Poznaniu

Muzyka

opublikowano:

KWADRATURA PŁYTY. Przedwiośnie, czyli barwy muzyki

Świeżość nie musi oznaczać rozwiązań radykalnych, a aktualność - podążania za modnymi trendami. Wiarygodność to mówienie własnym głosem, niezależnie od konwencji jaką się wybiera. Cenna jest tez różnorodność.  Przekonują o tym nowe płyty kwintetu Michała Aftyki, zespołu Fifidroki, duetu Bałdych & Możdżer czy supergupy 2 Tm 2,3.

Kolaż dwóch okładek płytowych. Po lewej okładka z dwoma mężczyznami w pastelowych garniturach, po prawej biało-niebieski rysunek przypominający las. - grafika artykułu
fot. materiały prasowe

"Bardzo lubię płyty kontrabasistów, którzy nie traktują swojego instrumentu w sposób solowy, takich, którzy (...) potrafią komponować z myślą o całym zespole, nie czyniąc z innych muzyków tła dla swoich partii" - mówi Michał Aftyka: kompozytor, lider grupy i - oczywiście - kontrabasista w autorskiej formacji. A jego, wydana w Poznaniu, muzyka jest podobna do powyższej deklaracji: wyważona i znakomicie przemyślana; pozbawiona szokujących rozwiązań, za to oferująca słuchaczowi mnóstwo znakomitych wrażeń. Jest to bowiem świadome granie wielkiej jazzowej tradycji, zarazem bez kompleksów opowiadające swoją historię. Granie osadzone w kameralnym, akustycznym brzmieniu, a jednocześnie pełne ekspresji, dynamiki, młodzieńczej fantazji. Wielką przyjemnością jest słuchanie zarówno solowych, jak duetowych partii trębacza Marcina Elszkowskiego i saksofonisty Marcina Konieczkowicza, których  w wielu momentach fenomenalnie uzupełnia Tymon Kosma na wibrafonie oraz ksylofonie. Sam Aftyka znajduje godnego partnera w perkusiście Stefanie Raczkowskim. Skupienie na muzyce, na dźwięku, na wspólnej kreacji, tworzą dzieło dość komunikatywne i pełne finezyjnych detali. Słuchacz może bawić się też odnajdywaniem literackich tropów. Sam lider podpowiada takie kierunki skojarzeń, jak twórczość Myśliwskiego, Lema, Cortazara, Prousta, Houellebecqa. W interesujący sposób domyka to listę jego inspiracji - i poszerza perspektywy odbioru tej świetnej płyty.

  • Michał Aftyka Quintet, Frukstrakt (Multikulti Records) 

Rzadko zdarza się w naszym kraju, by ludyczna muzyka wyrastająca gdzieś  z folkowych inspiracji nie popadała w tanią pretensjonalność. Radko się zdarza, by muzyka, dość ekspansywna w swej spontaniczności, zagarniała zarówno mocne brzmienia rockowe (zgoła postpunkowe) z syntezatorami, samplami, dawnym ludowym instrumentarium (suka mielecka, suka biłgorajska), a do tego jeszcze z niezłymi autorskimi tekstami. Była czerpaniem z tradycji - i swoistym dialogiem z nią. Tymczasem wszystko to zgrywa się i znakomicie udaje na wydanej właśnie drugiej płycie zespołu Fifidroki.

Uwagę zwracają świetnie prowadzone (i świetnie wykonywane) partie wokalne, mądrze wpisane w instrumentalne brzmienie zespołu. Do tego różnorodność nastrojów, odwołań i skojarzeń, które absolutnie nie odbierają zespołowi wiarygodności. Całość proponowanego przez niego repertuaru jest interesującym dialogowaniem z muzyczną przeszłością - zarówno w autorskich interpretacjach dawnych, nie tylko śląskich tematów, jak i w świetnej własnej twórczości. Kwintesencją tej intrygującej całości okazuje się wieńczący płytę utwór Nowa Aleksandria, będący, oczywiście, własną, znakomitą, interpretacją kultowej piosenki zespołu Siekiera. Czymś więcej niż ciekawostką jest też gościnny udział w nagraniach wielce cenionego off-jazzowego saksofonisty Aleksandra Koreckiego.

  • Fifidroki, Figura dziks (Gusstaff Records)

Można się było nieco obawiać tej płyty. Czy dwaj artyści, cenieni i docenieni nie tylko przez jazzową publiczność, nie ulegną domniemanej presji oczekiwań słuchaczy, by nagrać krążek "ładny"? Na szczęście nic z tych rzeczy. Uroda i urok poszczególnych kompozycji pomieszczonych na tej płycie nie mają nic wspólnego z koniunkturalizmem - wynikają z osobowości twórczych obu artystów, są efektem ich pięknego muzycznego dialogu. Bo przecież faktem jest, że zarówno Leszek Możdżer, jak i Adam Bałdych nie muszą niczego nikomu udowadniać. Ich klasa, styl, muzyczny charakter są słuchaczom znane od lat - i skoro spotykają się we wspólnym projekcie to dlatego, że mają wspólnie coś ciekawego do opowiedzenia.

W tym dialogu skrzypiec (także skrzypiec renesansowych) i fortepianu (strojonego, oczywiście - jak to u  Możdżera - do 432, ale i 442 Hz) odnajduję niekłamaną pasję i pozbawione fałszu wspólne muzykowanie. Momentami mam wrażenie, że w graniu słynnego pianisty powraca swoista bezpretensjonalność, fantazja sprzed (mój Boże!) ćwierć wieku, gdy w dość podobny sposób dialogował z Adamem Pierończykiem. Dziś jesteśmy jednak w innym miejscu, inna jest też jego pozycja - i artystyczne wymagania partnera, z charakterystycznym brzmieniem jego skrzypiec, z niezwykłą skrupulatnością i finezją, liryzmem i brzmieniowa perfekcją. Tak, w wielu miejscach to nie Możdżer gra tu (nomen omen) pierwsze skrzypce. Pośród autorskich utworów obu wykonawców odnajdziemy też kompozycje Erica Satiego, Hildegardy z Bingen czy Josquina des Prez - i fakt, że zaplatają się w całość jako naturalne części tej muzycznej opowieści jest potwierdzeniem wielkiej klasy obu muzyków.

  • Adam Bałdych & Leszek Możdżer, Passacaglia (Imaginary Music) 

Osiemnaście lat, jeśli dobrze liczę, musieli czekać wielbiciele zespołu 2 Tm 2,3 na nową, studyjną płytę z premierowym, "czadowym" materiałem. "Czadowym", bowiem grupa ma dwa (równie fascynujące) oblicza: akustyczne i mocno rockowe. Tym razem prezentuje to drugie i trudno - choć to dopiero początek 2024 r. - nie mieć wrażenia, że będzie to jedno z rockowych wydarzeń roku na krajowej scenie. Każdy z liderów grupy ma w zanadrzu sporo własnych, autorskich projektów realizowanych równocześnie (albo nawet pozornie priorytetowo), a jednak to, co proponują wspólnie pod tym szyldem, zdaje się przekraczać wszelkie inne przedsięwzięcia - i w sensie emocjonalności, i zaangażowania, i artystycznej bezkompromisowości. Mamy tu bowiem granie, które wyciąga najlepsze możliwe wnioski z szeroko rozumianej tradycji punkowo-metalowej, może i stoner rocka czy hard core punka. Nieważne zresztą jak zdefiniujemy owe źródła czy domniemane gatunkowe inspiracje - członkowie zespołu tworzą na ich tle własne, charakterystyczne, porywające brzmienie. Fascynująco i zdumiewająco trafnie rymują się z tym dynamicznym graniem  teksty zaczerpnięte z Biblii. Warto też przypomnieć, że  trzon zespołu tworzą artyści znani z Armii (ale i Trupiej Czaszki), Luxtorpedy (wcześniej Acid Drinkers), Maleo Reggae Rockers (ale wcześniej też Houk czy Izraela): Tomasz Budzyński, Robert "Litza" Friedrich i Dariusz Malejonek. Nagrali wspólnie znakomitą  - ale i bardzo mocną (w każdym sensie tego słowa) - płytę. Polecam!

  • 2 Tm 2,3, Sursum Corda (Stage Diving Club)

Tomasz Janas

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2024